05 kwietnia

05 kwietnia

Marzec. Sportowe podsumowanie miesiąca.

Mamy już kwiecień! Kiedy minął kolejny miesiąc? Nie mam pojęcia :) Przywitaliśmy wiosnę, a ja zrealizowałam swój cel! W marcu dużo się działo treningowo, pierwszy raz jestem prawie zadowolona :) zapraszam na podsumowanie marca


Marzec był pierwszym miesiącem w tym roku, w którym ani razu nie miałam wymówki od treningu pod tytułem "jestem chora/przeziębiona/znów mam grypę". Bardzo mnie to cieszy! W końcu udało mi się uniknąć zalegania w łóżku z herbatą w ręku i lekami w pobliżu. Marzec był baardzo aktywnym miesiącem! Wolnych dni od treningów było zaledwie 7.




takie mam widoki na trasie biegowej :)

Treningi na domowej macie




Aż 15 aktywności w marcu! Wygląda to tak, jakbym ćwiczyła co drugi dzień :) poniekąd zrealizowałam swoje postanowienie na ten miesiąc. Bynajmniej w kwestii treningów na macie. 


Początek marca poświęciłam wyzwaniu Ewy Chodakowskiej, które już się kończy za kilka dni. Ćwiczyłam według planu i przez te kilka dni wykonywałam treningi, które akurat bardzo mi pasowały 


  • Kick Fit
  • Target na brzuch
  • Rewolucja
  • Model Look
  • Bikini 
8 marca wystartowała sprzedaż kolejnego patentu Oli Pierończyk, czyli Sports Mamy klik klik do Instagrama Oli. Ponieważ mam wszystkie patenty Oli, postanowiłam że nie może być inaczej, kupiłam nowość Patent na brzuch. 












 mój poranny rytuał woda z cytryną, i nawet nie zauważyłam że mam pestki ;)





O moich początkach z SportsMamą przeczytasz tutaj klik klik.


Dostęp do platformy z treningami odblokował się 11 marca. Treningi Oli są online, więcej zobaczysz klikając w ten link tutaj Kursy SportsMama. Dlaczego wykupiłam kolejny patent? Nie przywiązuję wagi do żadnej trenerki, lubię ćwiczyć i miksować sobie treningi. Brakowało mi jednak treningów z hantlami, bo takie treningi są u SportsMamy. Zauważyłam lepsze efekty po treningach z obciążeniem, moje ramiona wyglądały dużo lepiej. Zatęskniłam do hantli, a po wspomnieniu moich efektów listopadowych wiedziałam, że kolejny patent będzie mój. 


O moich listopadowych efektach poczytasz  tutaj Listopadowe podsumowanie.



O co chodzi z tymi patentami? 



Patent - bo tak Ola nazywa swoje dwutygodniowe programy treningowe - to nic innego jak wyzwanie. Wyzwanie które trwa 10 dni, a właściwie 12, bo wliczamy w ten czas jeden weekend. Na czym to polega?


  • mamy 10 dni treningowych 
  • w weekend mamy wolne, ale trzymamy się zasad żywieniowych
  • mamy jasno określone zasady odżywiania, które ma być zdrowe, bez słodyczy, fast foodów, bazujące na warzywach

Treningi są przeróżne - to że mamy przykładowo patent na brzuch, nie znaczy że przez te 10 dni katujemy tylko brzuch. Jeden trening zawiera:


  • rozgrzewkę
  • trening właściwy
  • rozciąganie
Rozgrzewka i rozciąganie trwają około 8 minut. Trening właściwy trwa 15 minut. Możemy wykonać jeden raz trening właściwy, dwa lub trzy. Trenujesz około pół godziny lub godzinę, to Ty decydujesz. Wszystko zależy od poziomu zaawansowania. Ja wykonywałam po 3 serie. Do treningów potrzebne były hantle, o ciężarze takim jaki nam odpowiada. Cały marzec ćwiczyłam z hantlami 1 kg, od kwietnia przerzuciłam się na te 2 kg, bo zauważyłam że trening jest dla mnie zbyt łatwy.




podstawą w patentach są wytrawne posiłki, tu naleśniki z szpiankiem


Jakie miałam rodzaje treningów:


  • poniedziałek uda i pośladki 
  • wtorek tabata
  • środa upper body (góra ciała)
  • czwartek interwał
  • piątek brzuch

W patentach Oli każdy trening jest inny. Patent trwa dwa tygodnie, pierwszy tydzień treningi są inne niż w drugim. Nic się nie powtarza. Tak było z każdym patentem, nie było nudy. Niby jeden dzień, a właściwie dwa trening na brzuch, można by powiedzieć że to mało, ale Ola sprytnie to wymyśliła. Ćwiczenia dobrała tak, że brzuch było czuć na każdym treningu. Nie było tutaj klasycznych brzuszków, ćwiczenia angażowały cały brzuch, na różne sposoby. 

W pakiecie do patentu dostałam: 

  • informacje organizacyjne z tabelkami do planowania posiłków i treningów
  • 10 treningów
  • porady na weekend z bonusem, dłuższym rozciąganiem
  • plan żywieniowy (inspiracje posiłków)
  • dostęp do grupy na Facebooku, tylko dla uczestników patentów i innych produktów Oli


mój ulubiony omlet z warzywami 


Obecnie (dziś jest 05.04) kończymy drugą turę patentu. Druga tura, czyli drugie dwa tygodnie. Jakie osiągnęłam efekty? Wizualnie widzę dużą zmianę, na papierze nie jest kolorowo, ale tłumaczę to poniekąd tym, że moje Hashimoto zaczyna świrować i niestety pogorszyły się moje wyniki badań. 


Straciłam:



  • 0 kg nadal ważę 62 kg
  • w biodrach 1 cm - 96 cm miałam na początku marca, obecnie 95
  • w brzuchu o dziwo przybyło mi 1,5 cm choć pomiary dokonywałam tuż po miesiączce, lub coś źle ułożyłam miarę
  • w talii straciłam 1 cm, obecnie mam 72 cm 
Poprawiły mi humor dwie pary spodni, które okazały się za duże :) jedne kupiłam latem, drugie wiosną zeszłego roku. Rozmiarówki w sklepach są różne, ale jeansy nosiłam w rozmiarze 40 i już są ciut za duże, za to chinosy bawełniane w rozmiarze 38 są już tak duże, że pasek średnio pomaga. Chyba czas na jakąś nagrodę dla mnie :)




Bieganie




Będę nudna...ale cóż :) znów nie zrealizowałam planu. Ale! Plus jest taki, że byłam biegać 9 razy na planowane 12 treningów. Dlaczego? Powód jest prosty, jestem mamą, a co za tym idzie gdy idę pobiegać muszę mieć opiekę do dzieci. Marzec był gorącym okresem w pracy mojego męża (za co nie mam pretensji, takie jest życie). Gdy nabrałam wiatru w żagle, miałam tydzień przerwy, potem znów kolejny tydzień biegałam niemal codziennie by znów mieć przerwę. Wybiegałam 54 km, co już i tak jest lepszym wynikiem w porównaniu do zaledwie 30 km w lutym. Za oknem było coraz lepiej, często zostawiałam kurtkę w domu i testowałam nową bluzę kupioną w Decathlonie. 







W marcu przebiegałam swoją pierwszą dychę, miałam zrobić już to daaawno temu jednak czułam respekt do tego dystansu. 10 km dla biegacza to jest taka pierwsza bariera, mówią że gdy się ją przekroczy wtedy nie ma się granic i chce się coraz więcej. Zgadzam się z tym, doskonale pamiętam jak przed laty gdy przekroczyłam próg 10 km na jednym treningu zechciałam biegać więcej. Byłam z siebie bardzo dumna, gdy udało mi się przebiec te 10 km w całkiem sensownym czasie bo w godzinę i 10 minut. Sądziłam że pójdzie mi gorzej, wybrałam sobie wymagającą trasę, z mnóstwem podbiegów. Mam nadzieję że gdy następnym razem pobiegnę tą trasą pokażę Wam te cudne widoki. Bieganie po Kaszubach jest przepiękne!

Mam nadzieję że w kwietniu czas będzie dla mnie łaskwszy. Dzień jest coraz dłuższy, można bez obaw biegać późnym wieczorem.
Przerwy niestety nie służą, zaczynam powoli tracić to, co wypracowałam choć mam nadzieję że to tylko chwilowy okres. Zaczynałam zbliżać się do biegania w tempie z 6tką z przodu, ostatni trening po 8 dniowej przerwie sprowadził mnie na ziemię, gdy nogi miałam niczym z ołowiu. 



moja trasa na dyszkę wiedzie przez plażę nad jeziorem




Napisałam ostatnio wpis o 5 błędach biegacza. Mnie dokucza jeden, najgorszy - brak regularności. 

Wpis przeczytasz tutaj klik klik







Plany na kwiecień





Kwiecień już się zaczął, trwa od kilku dni. Z pewnością będę kontynuować treningi siłowe, tym razem kolejną nowość od SportsMamy - patent z użyciem mini gum oporowych, czyli mini bands. 


ostatni weekend marca spędziliśmy nad morzem



Chciałabym więcej biegać, czy tak będzie, czas pokaże. Podwójne macierzyństwo jest trudniejsze, gdzieś z tyłu głowy mam zawsze myśli że powinnam być z dziećmi, a nie biegać. Wiem, że bez regularności nie będzie efektów, takie jakie chcę mieć. Nic sobie nie obiecuję, postaram się wykorzystać każdą chwilę. Zawsze lepiej jest wyjść choć na 20 minut niż nie wyjść wcale. 


Nadal będę kontynuować swój plan 5 treningów w tygodniu, z ewentualnym lekkim rozbieganiem w weekend. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za dodanie komentarza! Jest mi niezmiernie miło że odwiedzasz mojego bloga i zostawiasz po sobie ślad. Ściskam!

Copyright © 2016 O bieganiu i nie tylko , Blogger