12 marca

12 marca

Motywacja w treningach. Czy jest nam potrzebna?

Motywacja. To chyba najczęściej powtarzane i widziane słowo w sporcie. Zewsząd spływają do nas obrazki z motywującymi hasłami, by nam się chciało. Mają dodać kopa do działania, zachęcić nas byśmy się ruszyli. Czytamy motywujące wpisy, pełne optymizmu i zachęty. Motywacja to taki cudowny czar. Motywacja ma być takim motorkiem, napędem. Ale czy jest ona nam niezbędna. Potrzebna? Co jeśli nie mamy motywacji?







Wpadamy w taki wir motywacyjny, gdy nam się chce to robimy, a gdy nie to wymyślamy milion wymówek by potwierdzić swojemu leniowi że ma racje. Jak jesteśmy zmotywowani, bo ktoś dodał super filmik z ćwiczeniami, zrobił wyzwanie to pełni euforii działamy. Nie zastanawiamy się za bardzo, robimy to, co trzeba. Po kilku dniach tej motywacji zaczyna brakować. Co wtedy?



Motywacja nam spada, to jest zupełnie normalna sprawa, nikt nie jest przez 100% zmotywowany w jakimkolwiek działaniu, zawsze zdarza się tak że mamy gorszy dzień. I co robimy? Odpuszczamy! Myślimy sobie dobra dziś mi się nie chce, bo ....... i tu milion wymówek, zrobię to jutro. Polegając na samej motywacji, ten sam scenariusz powtarza się kolejnego dnia, i kolejnego. Jak już raz odpuściliśmy to, cóż wszystko zawalone po co robić dalej.
Pojawia się znów jakiś znaczący dzień np. poniedziałek, czy nowy miesiąc i znowu motywacja przychodzi. Jej jak super! Mamy nowy tydzień/miesiąc! Mogę zacząć wszystko od nowa! Teraz mi się uda! 

Wszystko fajnie. Do czasu. Pojawią się zakwasy, napięty grafik, zła pogoda. I już przez pół dnia myślimy jak tu odpuścić trening, zrobić coś innego, lub usiąść z chipsami na kanapie. Znów ten sam oklepany scenariusz.


Zbyt często traktujemy motywację jako podstawę do działania. Jak ona jest to działamy, jak jej nie ma to odpuszczamy. A co z takimi rzeczami jak dyscyplina? Nawyk? 



Motywację możemy dopasować do każdej sfery naszego życia. Przykładowo do wiosennych generalnych porządków. Kto wraz z pierwszymi promieniami słońca zaczyna odgruzowywać mieszkanie? W sieci pojawiają się wyzwania, tabelki do druku. Kilka dni idzie nam super, a potem od ogromu tej pracy odpuszczamy. Czy sprzątanie nie byłoby przyjemniejsze gdyby ktoś nam powiedział, że mamy pracować jedynie pół godziny dziennie? Zamiast od wielkiego dzwonu całotygodniowe sprzątanie od którego odechciewa się na kolejne pół roku do Bożego Narodzenia.


Tak samo jest z treningami. Czym więcej czeka nas pracy, lub czym bardzie ta praca wymaga od nas większego zaangażowania, tym bardziej nam się nie chce. Szukamy tej motywacji, oglądamy obrazki, inne fit kobiety, sportowców. I co? Tracimy po pierwsze CZAS, po drugie sami wpędzamy siebie w DOŁA.




Działaj, nie gadaj




Coraz częściej (i bardzo dobrze!) Zaczyna mówić się o tym by ruszyć się, robić działać, to co mamy w planach nie zastanawiając się nad tym. Zaplanowałaś na dziś bieganie? Ubieraj się i ruszaj! Nie myśl za dużo! Spytasz: Co jeśli pada? A kurtkę masz? Czapkę z daszkiem, bluzę z kapturem? Ubierasz i jedziesz! Chyba że ostro leje, lub wieje tak że głowy urywa. Co wtedy? Szybciutko zamieniasz trening na inny.

Wymówkę znajdziesz zawsze. A satysfakcja z zrobionej rzeczy, mimo niechęci, jest o wiele większa, uwierz mi. 

Treningi najlepiej jest zamienić w nawyk. Taką rutynę, które jest zawsze. W oczywistość. Wiadomym jest że gdy masz brudne ciuchy to musisz je wyprać. Po gotowaniu naczynia trzeba umyć. Codziennie rano trzeba umyć zęby.

Chcesz trenować? To trenuj! Nie ważne co chcesz robić, czy biegać, ćwiczyć z Chodakowską, Lewandowską, SportsMamą czy na siłowni. Idź i trenuj! Zapisz sobie plan w widocznym miejscu, tak byś jak najczęściej widziała:

Dziś bieganie. Jutro Chodakowska. W sobotę pilates.

A dalej nie myśl o tym. Ubieraj się, działaj i ciesz się że masz już to za sobą! Wiem, ja dobrze o tym wiem, że na początku, lub gdy próbujemy coś nowego to nie jest nam łatwo. Treningi są męczące, myślimy o tym kiedy będzie koniec. Boimy się tego, to jest całkowicie normalne. Jesteś jednak o wiele dalej, gdy myślisz kiedy koniec, od tych co myślą jak by to zrobić żeby dziś się nie narobić!

Mnie zachęca taka myśl : im szybciej zacznę, tym szybciej skończę. 



Jak wyrobić w sobie nawyk?



Nie ma drogi na skróty, niestety. Nawyk wyrabia się ciężką pracą, czy się tego chce czy nie. Jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz działać. Dyscyplina i determinacja. Ciężka praca każdego dnia, kolejny wykonany trening według planu. Inaczej to nie ma sensu, jeśli naprawdę czegoś chcesz. Krótkie zrywy, wraz z przypływem motywacji mało kiedy wyrabiają nawyki na lata. A przecież o to chodzi w trenowaniu, by robić formę na LATA nie na LATO, prawda? W sporcie cudowne jest to, że każdy może wybrać to co lubi! Możesz być mistrzynią spacerów, nordic walking, slow joggingu, biegania, jeżdżenia na rowerze, sztuk walki, pilatesu, treningów w grupach na siłowni czy ciężarów!

Doskonale pasuje tu powiedzonko z tłustego czwartku: Jeden pączek nie sprawi że przytyjesz, tak jak jeden trening nie sprawi że schudniesz.

By osiągnąć cel, trzeba być konsekwentnym w swym działaniu. Podobno do wyrobienia nawyku wystarczą trzy tygodnie. 21 dni. Nic więcej. 21 dni pracy nad sobą, bo to głównie ze sobą będziesz walczyć najczęściej. Z swoimi myślami, leniem. Tylko od Ciebie zależy kto wygra tę walkę! Leń, czy zdeterminowana laska która pnie się do góry! Brzmi pięknie, choć potem czeka wyzwanie numer dwa. Mianowicie utrzymanie nawyku. Choć będzie prościej, bo podstawy osiągania celu będziesz już znała, ale zaczniesz walkę z kolejnym leniem, mniejszym od tego który jest na początku i dasz radę! Wystarczy działać, nie chcieć działać :) i tak dobrze czytasz. Nie wystarczy chcieć. Wystarczy działać! 






Walczę z swoim śpiochem każdego dnia. Bardzo ciężko jest mi podnieść się z łóżka. Od nowego tygodnia, zaczęłam wstawać wcześniej, po to by mieć więcej czasu. Często bywało tak, że musiałam wybierać, trening, ogarnianie domu, czy bloga, a wszystko niszczył późny poranek i późne śniadanie. Zaczęłam jeść zanim moje dzieci wstają, odprowadzam syna do szkoły i od razu mogę działać! Wcześniej jadłam po powrocie z szkoły, co mnie rozleniwiało. Nie zdążyłam policzyć do 10 a już musiałam wyjść z domu, gdzie wykonywałam może połowę tego co chciałam. Frustracja narastała każdego dnia, a mi coraz bardziej się nie chciało.

Drugą moją małą zmianą jest działanie, powoli, choć po trochu ale działanie. Gdy nie chce mi się sprzątać mówię sobie: Ok umyj choć zlew, robię to i sprzątam dalej, bo już głupio mi przestać.
Tak jest z treningami. Myślę ok wyjdę biegać na 20 minut. Po 20 minutach robię kolejne 20, nie chcę już przestać, tak jak na początku. Trenowanie w domu traktuje tak samo, 10 minut treningu i kończę. Kończę, ale po godzinie.Nie zastanawiam się za dużo nad tym co mam robić, wolę działać, choćbym miała zrobić niewiele, lepiej mi jest gdy zrobię choć niewiele niż gdy odłożę to na kolejny dzień.


Po co Ci działanie, zamiast motywacji





  • Gdy chcesz się motywować do działania, potrzebujesz na to czasu. Włączasz muzykę oglądasz filmiki, obrazki, szukasz motywacji. Ten czas poświęcony na motywację lepiej przełożyć na działanie! Godzina nakręcania się zamienia się w godzinę pracy. 
  • Nie zastanawiaj się czy dziś chce Ci się, czy też nie. Wstajesz, działasz i cieszysz się efektem końcowym.
  • Nie musi iść Ci od razu idealnie. Zrobione jest lepsze od doskonałego! Nie od razu Rzym zbudowano. 
  • Działaj, nie czekaj na perfekcyjny moment!
  • Gdy tracisz wiarę, bo masz napięty grafik, zrób połowę tego co chciałaś zrobić danego dnia. Bedziesz bardziej cieszyć się, że zrobiłaś choć coś, zamiast wieczorem mieć wyrzuty sumienia że nie zrobiłaś nic. 
  • Przeanalizuj swój plan dnia. Być może rozpraszasz się za bardzo, stąd brak regularności u Ciebie, brak chęci do działania. Największym naszym wrogiem są obecnie telefony. Odłóż go i nie dotykaj, działaj!
  • Motywacja przychodzi i odchodzi. Jest jak kalejdoskop. To powoduje nawarstwianie się obowiązków, co zniechęca jeszcze bardziej.
  • Regularność, determinacja, dyscyplina. Słowa klucze które dają działanie i efekty pracy! 









Wiesz już o co chodzi? Nie skreślam motywacji całkowicie. Motywacja jest nam potrzebna, bo dodaje nam tego dreszczyku, który jest potrzebny. Motywacja nie jest jednak podstawą, to dodatek. Dodatek dlatego, że nie jesteśmy zmotywowani zawsze. Fajnie jest być zmotywowanym, ale jeszcze lepiej jest być zdeterminowanym. Mówią bez pracy nie ma kołaczy - niech zostanie z Wami to przysłowie, i będzie gdy Wam się odechce. Przypomnijcie sobie za każdym razem trzy słowa klucze, ja także je sobie przypominam. I to codziennie!

4 komentarze:

  1. Motywacja jest potrzebna w każdej dziedzinie życia, żeby wszystkie sprawy doprowadzać do końca :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze napisane :) motywacja może i działa, ale jak nie ma tego czegoś żeby ruszyć tyłek to ani motywacja nie pomoże.

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisane w punkt �� chyba sobie to wpisze w moim planerze, żeby po prostu działac a nie zastanawiać się. Pora się zorganizować bardziej i może w końcu przyjdę ta wymarzoną forma :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłaś w punkt. Zamiast motywować się, że tym razem się uda lepiej przerobić to w nawyk, oczywistość. Teraz tylko trzeba nad tym popracować :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za dodanie komentarza! Jest mi niezmiernie miło że odwiedzasz mojego bloga i zostawiasz po sobie ślad. Ściskam!

Copyright © 2016 O bieganiu i nie tylko , Blogger