05 lutego

05 lutego

Styczeń. Sportowe podsumowanie miesiąca

Styczeń minął mi bardzo szybko. Pomyśleć że już pierwszy miesiąc nowego roku za nami :) a od kilku dni walczymy z drugim miesiącem roku, każdy dzień przybliża nas do wiosny. Trwacie w swoich postanowieniach? Podobno 15 stycznia wiele osób zapomina co sobie obiecało. A jak wyglądał mój styczeń? Zobaczmy czy udało mi się zrealizować plany! To już trzecie podsumowanie miesiąca na blogu :)















Dobre początki




Zmotywowana tym, co działo się w grudniu (klik) oraz listopadzie (klik) nie miałam ochoty się poddać. Grudzień był dość chorowity, chciałam nadrobić stracony czas. Nie próżnując zaczęłam ćwiczenia po świątecznej przerwie już 2 stycznia.







Na pierwsze dwa trening styczniowe wybrałam SportsMamę Olę o której pisałam tutaj w podsumowaniu listopada. Tym razem zdecydowałam się na patent uda i pośladki, których niestety już nie ma, jednak Ola wymyśliła zupełnie inny kurs treningowy o którym możecie poczytać tutaj (klik)! Ja mogę polecić każdy produkt Oli z zamkniętymi oczyma! Wiem, że to są sztosy! To Ola dużo rozjaśniła mi w głowie, nakierowała na dobre tory, na których trwam od listopada. Więcej możecie przeczytać w podsumowaniu listopada oraz grudnia :) przy okazji Ola to fajna, normalna babka, poczujecie się z nią jak z dobrą kumpelą. Do patentów jak i nowości metamorfozy, dostajecie dostęp do fajnej grupy na FB z zmotywowanymi babkami! Ja też jestem na tych grupach :)






W międzyczasie spotkała mnie niespodzianka, jedna z bliskich mi osób otrzymała bon do BeActive TV Ewy Chodakowskiej, a sama Ewa planowała start nowego wyzwania z wykorzystaniem swoich treningów właśnie na platformie BeActiveTV. Myślę że się domyślacie, że od takiego zrządzenia losu nie mogłam uciec ;) i postanowiłam podjąć rękawice.






Ale wróćmy do pierwszego tygodnia stycznia. Odważyłam się wkroczyć na długo nie odwiedzaną ścieżkę biegową nad jezioro. Zapomniałam ile trudu trzeba włożyć by pokonać tę trasę. Kiedy droga do jeziora prowadzi bardzo często z górki, a powrót do domu możliwy jest tylko tą samą trasą....domyślacie się pewnie że ktoś te górki musiał pokonać. Oj...Było bardzo ciężko wrócić do domu! Jednak te widoki i słońce jakie zastało mnie w Charzykowach wynagradzało ten trud. Zwłaszcza że droga do odbyła się pod znakiem deszczu ;) czułam wielką satysfakcję po powrocie.





Be Better





7 stycznia rozpoczęło się wyzwanie Ewy Chodakowskiej, 90 dni, 90 kroków. Poza dawaniem jadłospisów darmowych, które są już domeną Ewy oraz treningów oczywiście, nowością miały być ćwiczenia psychologiczne. Na każdy dzień tygodnia, prócz niedziel, na portalach społecznościowych Ewa wstawiała post z zadaniem na dany dzień. Jadłospis i rozpiska treningów na dany tydzień również były w formie postu na Facebooku czy Instagramie, a także otrzymuje się je na maila, z tym że mail otrzymują tylko osoby które mają aktywny pakiet na BeActiveTV. Początkowo Ewa wstawiała nawet 9 postów dziennie!



  • ciekawostki dietetyczne
  • informacje o odżywianiu
  • informacja o treningu dnia
  • zadanie psychologiczne (psyche)
  • motywacja
  • dodatek treningowy
  • metamorfozy 
  • ciekawostki na temat zdrowia
  • pielęgnacja ciała






Po tygodniu Ewa zaczęła wrzucać mniej postów dziennie, uważam że to był dobry pomysł. Przez tak dużą ilość można łatwo coś przegapić, obecnie postów jest maksymalnie 6. Zawsze pojawia się post o diecie, psyche, metamorfozie, motywacji. 
Na strefę psyche jest nam potrzebne około 10-20 minut. Ćwiczenia, a często zadania bywają trudne. Zajmowaliśmy się określaniem, nakierowaniem na cel, podsumowaniem tego co było, planowaniem tego co będzie, wypisywaniem swoich mocnych i słabych stron, tworzeniem koła życia, a także wizualizacją celu na podstawie mocnych i słabych stron. Obecnie pracujemy nad silną wolą - czymś co bardzo przydaje się w trenowaniu, ale nie tylko. 


Patentem na silną wolę który podpatrzyłam u Oli Budzyńskiej - Pani Swojego Czasu, który świetnie działa np gdy chcemy rzucić słodycze jest "15 minut". Gdy mamy nagłą ochotę na ciastko, mówimy do siebie "Ok, zjesz to ciasto ale za 15 minut." Po czym wracamy do swoich obowiązków - w większości przypadków działa :) zapominamy czego chcieliśmy te 15 minut temu. 





Treningi wykonywałam te które były w rozpisce, w całości. Na trening możemy przeznaczać tyle czasu ile mamy - może to być nawet 10-20 minut, nie musi to być cały trening. Dni treningowych jest 6, są one o różnej intensywności, jest miejsce na mocniejsze akcenty jak i te spokojne dla rozluźnienia 


Pierwszy tydzień wyzwania 

  • Slim Fit
  • Bikini
  • Skalpel Wyzwanie
  • Target pośladki
  • Secret (taki pilates)
Z planu nie wykonałam tylko Kick Fit :) a to dlatego, że jednego dnia wyszłam pobiegać, do tego zrobiłam połowę treningu na pośladki i.....rano nie miałam sił, regeneracja to też ważny element planu treningowego!

Mocno zmotywowana wkroczyłam w drugi tydzień wyzwania, który był już mniej obfity w treningi.
Wykonałam jedynie 3 z planowanych 6 treningów, ale dwa razy byłam biegać. Drugi tydzień był dla mnie mocno zakręcony i nie miałam dużo czasu na treningi.

  • Hot Body
  • Turbo Wyzwanie
  • Target brzuch

I tu zaczęły się schody...trzeci tydzień rozpoczęłam chorobą. Zbyt lekko ubrałam się na biegowy trening, na dworzu było mroźno. Kolejne dni spędziłam przyklejona do inhalatora. 

Po tygodniu przerwy, a zarazem czwartym tygodniem wyzwania, rozpoczęłam go nieco inaczej. Przerażona mocnymi treningami z rozpiski, postanowiłam spróbować pilatesu. Zachęcona pozytywnymi opiniami i wpływem takiego treningu na ciało biegacza spróbowałam swoich sił z Olą Żelazo (klik) :) konkretnie ten trening klik. Bardzo spodobała mi się ta forma treningu, choć zawsze od niej stroniłam. Z pewnością będzie ona na stałe wpisana w mój plan treningowy.




Bieganie




Ach to bieganie....biegnącamama. A ostatnio totalnie brak mi czasu na wyjścia. Na szczęście dni są coraz dłuższe, napięte okresy poszły w niepamięć. Styczeń zdecydowanie nie był biegowy. Jedynie 3 treningi.







Jak już wspomniałam wcześniej 

  • pobiegałam nad swoje jezioro 5 stycznia 
  • zrobiłam pierwszy bieg z nowym sprzętem 17 stycznia
  • ostatni bieg 19 stycznia, to ten po którym się rozchorowałam
Łącznie przebiegłam 25 kilometrów. W założeniu miałam 12 treningów biegowych, jak widać udało się zrealizować 1/4 celu. 








Podsumowując:

  •  3 biegi łącznie 25,21 km
  • 1 trening pilatesowy
  • 2 treningi z Olą Pierończyk SportsMamą
  • 10 treningów z wyzwania BeBetter z Ewą Chodakowską 

  • zrobiłam 15 treningów
  • łącznie spaliłam 4221 kalorii
  • przetrenowałam 11 godzin 15 minut i 25 sekund


Nowy motywator




W styczniu zepsuł się mój zegarek do biegania, konkretnie bateria nie wytrzymała już dalszego towarzyszenia ;) dwa tygodnie wybierałam nowy sprzęt. W końcu wybrałam zegarek Garmin Vivoactive 3. Nowe cacko jest cudowne, zupełnie inna bajka w porównaniu do zegarka który miałam. Ten nowy mierzy wiele aktywności, jak i aktywność dzienną, jak i sen, ale to tylko kilka z jego funkcji. Stary zegarek mógł być używany cały dzień, ale jedynie podawał czas, mógł być stoperem lub budzikiem no i mierzył tylko bieganie. Wkrótce na blogu pojawi się recenzja gdy tylko poznam wszystkie funkcje zegarka, i oczywiście przetestuje go więcej jak 3 razy podczas biegania ;). Dodatkowym atutem zegarka jest oprogramowanie i aplikacje od producenta, nigdy nie widziałam tylu tabel i wykresów!





Budowanie odporności




Mało tu związku z sportem bezpośrednio, choć pośrednio widać zależność - gdy jestem zdrowa mogę trenować! Załamana liczbą przeziębień i chorób w tym sezonie (!!!), wszak tylko w styczniu gdy ledwo wyzdrowiałam na koniec miesiąca, tak zaraz po kilku dniach złapałam jakiegoś wirusa, chciałam porzucić swoje działania w kierunku odporności.

Na tym polu działam od grudnia. Jak wiecie, choruję na Hashimoto, nie mam objawów jako takich choroby, przyjmuje cały czas syntetyczny hormon tarczycy. Moim jedynym objawem jest chorowanie niczym nasze przedszkolaki. Wiecie, to uczucie gdy poślesz dziecko do przedszkola po tygodniu przychodzi do domu z gilem do pasa, a następne dwa tygodnie spędza w domu. Tak w skrócie ja się czuję ;) a dodam że (tfu,tfu!) moje dzieci (tfu,fu!) nie chorują tak jak ja (tfu, tfu!). 

Od pewnego czasu czytam dużo artykułów, książek, postów nie tylko w temacie chorób tarczycy, ale również budowaniu odporności która często może być zaburzana w chorobach autoimmunologicznych. 






Choroby autoimmunologiczne, w ogólnym i dużym skrócie powodują błędne działania układu odpornościowego, nasz organizm zaczyna atakować naszą zdrową część ciała. W moim przypadku jest to tarczyca. Przez to nasi wojownicy, są tak skoncentrowani na niszczeniu tarczycy, że nie zauważają jak za ich plecami skradają się wirusy grypy, czy zwykłe przeziębienie, no może kilka z nich zauważy że coś się dzieje, jednak to za mało. By podjąć walkę z infekcją cały organizm musi się zmobilizować, a tu tej mobilizacji brak. Złym objawem jest brak gorączki, przy ostrych infekcjach. Mówi się że gdy dziecko ma gorączkę to znaczy że to dobrze, organizm walczy. Ja nie miałam gorączki ponad dwa lata, mimo tego że moje infekcje nie były lekkie. W efekcie chorowałam długo, jeszcze dłużej wracałam do sił. Jednak ostatnia grypa pokazała mi, że jakieś zmiany jednak się dzieją. 






Podpytałam dietetyk kliniczną Paulinę Ihnatowicz (tutaj jej profil na Facebooku), która sama choruje na Hashimoto, co zrobić by tyle nie chorować. 
W odpowiedzi otrzymałam takie preparaty jak

  • Thyroset (zestaw dla chorujących na choroby tarczycy) - 3 opakowania w jednym zestawie, każde z nich ma inną kompozycję witamin, każde z nich bierze się o różnej porze dnia - rano, w południe i na wieczór, zalecane jest suplementowanie dwoma opakowaniami zestawu i ewentualne odstawienie jeśli nasze niedobory są wyrównane po kuracji
  • wit d3 - ta której nam najbardziej brakuje, wit d3 jest zawarta w Thyroset, jednak moje wyniki były marne stąd decyzja o podwyższeniu dawki do 4 tys jednostek dziennie - kupiłam Vigantoletten max
  • probiotykoterapia - zdrowie zaczyna się w jelitach, po niedawnej kuracji antybiotykiem wiedziałam, że ten probiotyk będę musiała brać, jednak nie sądziłam że powinno się je zażywać nawet 3 miesiące! Trzeba pamiętać by zmieniać probiotyki, a właściwie to jaki mają skład, najlepiej zacząć od tych które mają mniej szczepów i powoli dokładać ich więcej z każdym nowym opakowaniem. Paulina poleciła mi preparaty Sanprobi, np Barrier, Sport&Active oraz SuperFormuła (ten jest najsilniejszy)
  • Laktoferyna to takie białko pozyskiwane z mleka krowiego, budujące odporność, kupiłam preparat o takiej samej nazwie w biało-czerwonym opakowaniu, w saszetkach a obecnie w kapsułkach, które mam brać 3 miesiące. 

Minęło 1,5 miesiąca odkąd wdrożyłam w życie te suplementy. I jest poprawa! A jaka? Cóż, może to mało, dla mnie jednak dużo. Po raz pierwszy od dwóch lat miałam gorączkę. Czy to będzie krok w przód? Zobaczymy, czas pokaże jak będę reagować na choroby. 







Plany na luty








Luty już się zaczął, a ja do końca pierwszego tygodnia nie będę trenować. Być może w sobotę wybiorę się na krótkie bieganie. 


Chciałabym (już nie mówię chcę, czy muszę, bo nie chcę zapeszać) by w tym miesiącu głównym akcentem było bieganie. Z wyzwania Chodakowskiej nie rezygnuję, dalej będę z niego korzystać. Dopasuję je jednak pod bieganie, a nie bieganie pod wyzwanie jak miało to miejsce w styczniu. W końcu półmaraton sam się nie przebiegnie. Tak! W maju startuję w PKO Półmaraton Bydgoski! Sama w to nie wierzę, czeka mnie wiele pracy. 
Zaczynam też planować posiłki, choć udaje mi się jeść zdrowo i nie jeść słodyczy (poza dwiema wpadkami ;)), jednak zaczyna mi brakować jasno określonego planu. Gdy ma się plan, łatwo wyłapać błędy żywieniowe.

Planuję 4 treningi biegowe w tygodniu, głównie w weekendy, bo wtedy mam więcej czasu. 
Za to treningi z wyzwania chcę wykonywać w połowie, to znaczy połowę danego treningu. Może być też że cały trening wykonam, pod warunkiem że będą one z tych lekkich jak skalpele, Model Look, czy Slim Fit. 6 lutego ma również premiera nowego treningu Ewy z wykorzystaniem mini gum oporowych! To idealny dodatek do treningu biegacza, na wzmocnienie nóg i pośladków. Gdy tylko pracuję plan na luty, podzielę się nim z Wami. 






A Wy? Macie jakieś sportowe plany? Realizujecie postanowienia? Przyznam że udaje mi się pisać do Was regularnie, co widać po blogu. 




11 komentarzy:

  1. U mnie przez chorobę wszystko się rozsypało i nie wiem kiedy wrócę do regularności znow..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od grudnia zaczęłam chodzić dwa razy w tygodniu na zumbę :) Świetna rozrywka i czas tylko dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym razem obiecałam sobie zacząć ćwiczyć, jeszcze nie zaczęłam, ale pamiętam 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w styczniu postawiłam na łyżwy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę dużo motywacji, na szczęście dni są coraz dłuższe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę dużo zdrowia i motywacji do biegania. Oczywiście powodzenia w maratonie.
    Miałam plany sportowe, a te się posypały. Nowy Rok zaczęłam bólem ucha, potem anginą i znowu coś mnie łapie. Postanowiłam zatem najpierw zmienić dietę na zdrowszą, dodać suplementy i dopiero więcej ruchu. Wyzwanie Chodakowskiej też widziałam i czasami z niego korzystam. Jednak mam na tyle napięty grafik, że tylko psyche realizuję. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z chorobami w pełni Cię rozumiem, dieta i suplementy z pewnością pomogą w odporności, ale też regularne przebywanie na świeżym powietrzu :) dobrze ze choć psyche realizujesz, takie mini zadania a ja widzę już zmiany :)

      Usuń
  7. Jestem pełna podziwu dla takich osób jak Ty. Ja, niestety, należę do sportowców kanapowych. Wiem, że nie powinnam wprost o tym pisać, bo to takie niepopularne ;))) Ale po co udawać?; )
    Życzę Ci motywacji i siły do działania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy powinien być sobą :) i robić to co lubi, a czy niepopularne? hmm myślę że dobrze jest mówić na głos to, co się lubi

      Usuń

Dziękuję za dodanie komentarza! Jest mi niezmiernie miło że odwiedzasz mojego bloga i zostawiasz po sobie ślad. Ściskam!

Copyright © 2016 O bieganiu i nie tylko , Blogger