12 lutego

12 lutego

Pomysł na obiad: makaron z szpinakiem

Długo nie było przepisu na blogu :) szczerze mówiąc, głównym tego powodem jest fakt, że ja nie mam zwyczaju robić zdjęć tego co jem. I gdy już zacznę jeść lub skończę, myślę sobie - Kurka! A mogłabym wstawić przepis. Sama nie lubię przepisów bez zdjęcia, choćby symbolicznego, i tą samą zasadę chcę stosować tutaj. Przyznam że fotografia kulinarna, jest bardzo trudna, ciągle uczę się jak robić ładne zdjęcia. Ostatnio sporo było tutaj pomysłów na śniadania na słodko, czy wytrawnie. Tym razem zrobimy szybki obiad dla zabieganych.






Bardzo lubię szpinak. Wiem, że sporo osób go nie lubi. Sam w sobie nie ma smaku, do tego nie jest zbyt urodziwy, kojarzony z zieloną papką bez polotu. Odpowiednio przyprawiony i przyrządzony może odmienić zdanie na jego temat nawet największego przeciwnika.


Warzywa o kolorze zielonym, szczególnie te liściaste, wnoszą wiele dobrego dla naszego zdrowia. Zawierają chlorofil, który pomaga w oczyszczaniu organizmu, a także mówi się że zielone warzywa są antynowotworowe, również za sprawą ich zielonego koloru. Chronią nas przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, a także wzmacniają odporność. Najzdrowsze są w formie surowej, szczególnie te liściaste, jednak krótka obróbka termiczna nie powoduje wielkiej utraty właściwości.





Makaron z szpinakiem 




Na to danie potrzeba nam 15 minut. Potrzeba nam niewielu składników. Zamiast makaronu, można użyć białej kaszy gryczanej.











Składniki




  • dwie garści szpinaku świeżego lub 5 kosteczek szpinaku mrożonego liściastego
  • połowa cebuli
  • duży ząbek czosnku
  • odrobina oliwy z oliwek
  • 1/4 papryki zielonej i żóltej
  • 4 łyżki kukurydzy
  • 5 łyżek mleczka kokosowego
  • opcjonalnie pół puszki tuńczyka w sosie własnym
  • makaron pełnoziarnisty 150 g
  • sól, pieprz, tymianek i szczypta gałki muszkatołowej do smaku 


Przygotowanie:



Cebulę kroimy w kostkę, czosnek drobno siekamy. W czajniku wstawiamy wodę potrzebną do ugotowania makaronu. Gdy woda się zagotuje przelewamy ją do garnka i gotujemy makaron, według przepisu na opakowaniu. Szpinak myjemy (jeśli używamy świeży). Papryki kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozgrzewamy oliwę, szklimy czosnek i cebulę z odrobiną tymianku. Dodajemy paprykę, chwilę podsmażamy. Następnie dodajemy szpinak  i kukurydzę - ale jeśli używamy mrożonego szpinaku, dodajemy go na patelnię już w momencie gdy cebula i czosnek lekko się zeszklą - i chwile podsmażamy aż liście lekko zwiędną. Dodajemy opcjonalnie tuńczyka w puszce, lub może to być np pierś z kurczaka, jeśli jecie mięso. Doprawiamy przyprawami, zalewamy mleczkiem kokosowym i chwilę dusimy, dosłownie 2-3 minuty. W międzyczasie odcedzamy makaron, wykładamy go na patelnie i mieszamy z szpinakiem. Można makaron dać osobno na talerz i tylko wyłożyć szpinakowy farsz. I gotowe!
Wiem, że nie wszyscy lubią tuńczyka z puszki, ja go uwielbiam! I niezbyt przejmuje się złą sławą ;) nie jadam go tonami, a może raz na dwa tygodnie. W zamian za to zaproponowałam pierś z kurczaka, lub możecie użyć świeżej ryby np. dorsza :)



mleczko kokosowe zamiast śmietanki, kupuję w Lidlu



Bardzo lubię szybkie i łatwe w przygotowaniu dania. Swego czasu stosowałam różne diety, które pochłaniały większość mojego dnia w kuchni. Kiedy tylko kończyłam coś gotować, zdawałam sobie sprawę że za chwilę muszę przygotować kolejne danie. Teraz stawiam na prostotę i jak najmniej czasu spędzonego w kuchni. Lubię gotować, wolę jednak przeznaczyć ten czas na coś innego. 





Zdrowe odżywianie nie musi być drogie, trudne i skomplikowane. Pamiętajcie że z każdego dania niefit można zrobić fit wersję! Przykładowo tutaj: podmieniłam śmietankę 30% na mleczko kokosowe, makaron jasny na ciemny i gotowe! :) Ciemny makaron zawiera więcej błonnika, jest źródłem węglowodanów złożonych, a mleczko kokosowe zdrowsze i nadaje nieco orientalnego posmaku :) 





2 komentarze:

  1. wygląda mega apetycznie! :D <3
    http://czynnikipierwsze.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany wygląda pysznie. Szpinak lubię, więc łapię przepis i na pewno spróbuję.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 O bieganiu i nie tylko , Blogger