24 listopada

24 listopada

Mama ma relaks: Jak zadbać o cerę gdy trenujesz

Pielęgnacja cery spędza wielu kobietom sen z powiek. Szukamy swoich ideałów, własnych sposobów, podążamy za trendami i nowinkami na półkach. Wszystko po to by mieć piękną i promienną cerę. Makijaż wykonywany codziennie nie zrobi nam wielkiej krzywdy, jeśli tylko odpowiednio zadbamy o cerę, a potem odpowiednio go zmyjemy. Taki make-up nie jest wskazany gdy ćwiczymy, nawet w domu, czy idziemy pobiegać. Kobiety często wstydzą się wyjść bez makijażu z domu nawet po bułki do sklepu, a dopiero pokazać się ludziom w wersji sauté. Nie myślimy zbyt wiele o tym, co mamy na twarzy, a raczej o tym by jednak to mieć, i idziemy trenować. A potem płacz, panika bo kolejny raz mamy czerwonego, okrągłego lokatora w samym centrum brody i czoła. A zatem jak przygotować cerę do treningu? Czego unikać, a co zrobić jeśli musisz mieć ten makijaż? Co robić po treningu?









Ostatnio bardzo mocno interesowałam się tematem dbania o cerę tak, by wyglądała ona jak najlepiej. Czytałam artykuły, podglądywałam co u innych blogerek, zwłaszcza urodowych, kupowałam kosmetyki i sprawdzałam jak one działają na mnie. Przyznaję że też trenowałam w makijażu, nie kończyło się to dobrze, zwłaszcza przy bieganiu. Zmądrzałam przez ten czas, olałam innych. Przecież ja biegnę szybciej niż inni idą to oni widzą mnie tylko sekundę, tak się śmieję gdy znów w głowie mam ten głosik wstydu. A tak najważniejszym punktem było odnalezienie swojego sposobu na cerę. 




Trzy ważne kroki



W swojej pielęgnacji sugeruje się radami pań z Korei. Za mną lektura "Sekrety Urody Koreanek", skrupulatnie zapamiętywałam przeczytane rady i wdrożyłam je w życie. Wskazówki te nie tylko są trafne w codziennym życiu, ale także w trakcie treningu! Generalnie Koreanki stosują 10 kroków w pielęgnacji (te 10 nie są w codzienności, wliczają się w nie peelingi, maseczki oraz wszelkie koncentraty). Kluczowe są pierwsze trzy kroki jakie powinnaś wykonać w kierunku oczyszczania cery, tak by nie ucierpiała ona gdy ty wylewasz siódme poty. Gdy się pocimy to dajemy idealną pożywkę dla bakterii, a zwłaszcza gdy mamy na sobie makijaż. Oczyszczona cera, bez make-upu ma inne pH, krótko mówiąc mniej ryzykowne dla wyskoczenia tego lokatora na czole, od tej na której masz ten make-up. Twój makijaż jest idealną pożywką dla bakterii, zapchane pory podkładem, nierzadko ciężkim podkładem i mocno kryjącym, aż proszą się o zaproszenie tego pryszcza. Sprawa jest zawalona tego makijażu nie zmyjesz, tylko np poprawisz pudrem i lecisz w świat. To najgorsza rzecz jaką możesz zrobić! Nawet użycie bibułek matujących nie jest odpowiednie, no chyba że twoim treningiem jest taniec na weselu to zupełnie inna sprawa. Jak zatem zmyć te pozostałości makijażu najlepiej jeszcze przed treningiem?







  1. Podwójne oczyszczenie twarzy. Poniekąd jest to u nas nowa moda, ale u Koreanek jest to metoda stosowana od lat! Koreanki mają piękne twarze, ich cera jest promienna, świeża i nie ma na niej wielu niespodzianek. Podwójne oczyszczenie jest u nich na piedestale dbania o skórę twarzy. Podwójne dlatego by oczyścić skórę skuteczniej. Pierwszym etapem jest płyn micelarny, a jeśli lubicie się pobawić to możecie pokusić się o użycie olejku do demakijażu. Płyn micelarny nie jest sam w sobie zły, ale bardzo ważne jest by zmyć zarówno płyn jak i olejek. Używamy do tego, pianki, żelu, płynu do mycia twarzy.
  2. Tonizowanie. Pisałam już o tym na blogu. Do niedawna nie używałam toników, uważałam to za zbędny stary sposób. Po toniku szczypała mnie skóra i była nieprzyjemnie ściągnięta. Istotną zmianą było kupienie toniku który nie ma w składzie alkoholu. Tonik za zadanie wyrównać pH skóry. Dopiero przy używaniu tego kosmetyku zauważyłam znaczną poprawę!
  3. Krem do twarzy. Najlepiej dobrze dobrany do twojej cery, taki który lubisz. Dobrze by było gdyby był bogatszej konsystencji, bardziej tłusty niż lekki i mocno nawilżający. 





Jak przygotować cerę do treningu




Zima jest wymagającą porą roku. Na dworze jest mroźno, pada śnieg lub lodowaty deszcz, często wieje zimny wiatr. Nasze zapotrzebowanie na jedzenie, ubrania, tryb życia jest zupełnie inne latem i zimą. Cera również potrzebuje innej pielęgnacji, bardziej nawilżającej, zwłaszcza jeśli biegamy na mrozie. 

Latem używam mgiełki do twarzy, i to bardzo często mi wystarczało. Możesz użyć mgiełki, takiej jaką lubisz by nawilżyć skórę ale nie zapominaj o kremie! Koniecznie musi być tłustszy, może być z lekkim filtrem. Jeżeli już naprawdę musisz nadać koloru, zmieszaj kropelkę podkładu z kremem. Uzyskasz efekt kremu BB, jednak niektóre kremy ważą się w reakcji z podkładem. Upewnij się że twój krem nadaje się pod makijaż. Taka opcja zmieszanego kremu jest o wiele lepsza niż trenowanie z podkładem na twarzy. Róże, rozświetlacze odkładamy, na treningu przecież błyszczymy się a nie pocimy, ale spokojnie od tuszu do rzęs nie musisz stronić. 

Stosowanie kremu polecam również biegającym panom, to żaden wstyd kremu przecież nie widać a po powrocie do domu unikniemy szczypiącej skóry od mrozu. 




mój treningowy must have



Polecam też kremy do rąk na czas biegania, na siłowni średnio to się sprawdzi, bo cały sprzęt będzie się ślizgał. Moje dłonie często pękają, krem chroni je przed ranami. 

I oczywiście kolejna ważna sprawa to pomadka ochronna na usta. Przydatna do treningu w domu, na siłowni, by usta nie były wysuszone. Must have na treningu na dworzu, zwłaszcza zimą! Popękane usta nie są pożądane, a do tego jak pieką! Nalegam by była to ochronna pomadka, może być kolorowa ale nie taka normalna do makijażu. Uwierz mi na słowo. Mam fajną pomadkę której używam i do makijażu, i na trening. Przy okazji przypomina mi o regularnych badaniach swoim pięknym opakowaniem. 








Po treningu ponownie wędrujemy do łazienki i stosujemy 3 kroki opisane wyżej. Jeśli macie mgiełkę nawilżającą do twarzy zachęcam do jej stosowania, zwłaszcza zimą. Teraz możesz już robić swój make-up.





Moje topowe kosmetyki













Pisałam Ci już że baaaardzo lubię triki koreanek. Mogłabyś pomyśleć że kosmetyki które są zgodne z ich zasadami są drogie. Nic bardziej mylnego! Za moje kosmetyki nie płacę wiele, zwłaszcza dwa z nich które są dla mnie hitem! 



  • Płyn micelarny CIEN - mój hit wśród płynów micelarnych! Kosztuje około 3,99 za 200 ml. Do usunięcia tuszu, a używam go sporo, wystarczy mi jeden wacik. Nie odczuwam po nim napięcia, mam wersję łagodzącą która nie szczypie w oczy ani trochę. Nie sądziłam że płyn micelarny w takiej cenie, kupiony w Lidlu, może być aż tak dobry.
  • Olejek do demakijażu MIYA MySuperSkin. Cena jest już wyższa, około 35 zł za 140 ml produktu. Olejek jest naturalny, zawiera trzy różne olejki w składzie. Domeną marki jest naturalność, nie testowanie na zwierzętach i wysoka jakość w średniej cenie. Wczoraj użyłam tego olejku pierwszy raz, zamiast płynu micelarnego. Wystarczyła jedna pompka na usunięcie makijażu z całej twarzy. Olejek ma dość płynną konsystencję, pachnie słodkimi migdałami, skóra jest gładka i przyjemna w dotyku. Kliknij tutaj.
  • Tonik do twarzy Ziaja Jagody Acai. To mój pierwszy tonik, od czasu gdy postanowiłam do niego wrócić. Nie ściąga skóry, nie mam wrażenia że zaraz pęknę. Nic nie szczypie, nie piecze. Dodatkowo butelka jest w formie atomizera, wystraczą dwie dozy produktu i powrót do naturalnego pH załatwiony. Cena również jest śmieszna, około 6 zł za 200 ml produktu, dla mnie jest to drugi hit w niskiej cenie.
  • Mgiełka do twarzy MIYA MyBeautyEssence. Nawilżenie, odżywienie skóry w formie lekkiej mgiełki. Do wyboru mamy dwie wersje:kwiatowa, kokosowa. Używałam kokosowej zamiast kremu, szczególnie latem gdy wychodziłam na trening lub na plażę, albo gdy miałam dzień bez makijażu. Kosmetyk szybko się wchłania, możemy go stosować też na szyję i dekolt. Dla mnie działanie tej mgiełki jest rewelacyjne, kupiłam ją z ciekawości jako nowość marki. Idealnie nawilża, nie zostawia tłustej warstwy, nie zapycha porów, wystarcza na bardzo długo, używam go od lipca codziennie wieczorem i jeszcze zostało mi 1/5 buteleczki. Oczywiście nie zawiera PEG, SLS, silikonów. Kolejny naturalny kosmetyk, który nie jest ściemą. Cena około 30 zł.Zobacz tutaj.
  • Krem MIYA MyWonderBalm. Ten krem występuje w czterech wariantach: Hello Yellow (z masłem mango), I'm CocoNuts (z olejem kokosowym), I Love Me (dla cery naczynkowej), Call Me Later (z masłem shea). Szczerze tym kremom jestem wierna  od 2 lat, nie kupiłam nigdy przez ten czas innego kosmetyku. Gdy w tubce było pusto, leciałam po kolejną. Miałam wszystkie typy, zaczynałam od wersji dla naczynkowej skóry. Faktycznie zaczerwienia zmniejszyły się. Następnie na przemian kupowałam ten w żółtym opakowaniu, który idealnie nadaje się na zimę jak i ten niebieski również. Drugim ulubionym wariantem jest zielony z olejem kokosowym, właśnie kończy mi się kolejna tubka i czeka na mnie znów żółta pachnąca mango. Wszystkie kremy mają gęstszą konsystencję, ale nie pozostawiają tłustej warstwy. Wchłaniają się szybko, każdy pachnie obłędnie, dokładnie tak jak główny składnik. Dodatkowo kremy zawierają witaminę E, prowitaminę b5. Kremy dobrane są pod różne rodzaje cery, nadają się też jako balsam czy krem do rąk. Ceny kremów to 30 zł za 75 ml produktu, krem wystarcza na bardzo długo przy stosowaniu nawet 3 razy dziennie. Więcej tutaj klik. PS Możesz kupić wszystkie wersje kremu w mniejszych wersjach. 



Moim nowym odkryciem jest serum również od Miya. Zakupiłam je w zestawie z olejkiem do demakijażu, kremem i mgiełką w dobrej cenie. Serum jest wielozadaniowe, ma formę masełka które rozpuszcza się pod wpływem ciepła palców niczym olejek. Nakładamy rozgrzaną odrobinę kosmetyku jako krem pod oczy, dla dodania blasku, energii, regeneracji skóry nie tylko pod oczami. Serum można stosować na całą twarz, szyję i dekolt. Stworzone z 11 unikalnych składników, pachnie cytrusowo. Więcej przeczytasz tutaj (klik).








Zestaw widoczny na zdjęciu kupisz tutaj klik.



Jako trenująca kobieta, wiem że moja skóra potrzebuje dobrego złuszczania. Używałam wielu peelingów, ostatnio postawiłam na ten nawilżający od Nacomi, który ma działanie podobne do mikrodermabrazji. Po użyciu skóra jest lekko tłusta, ale to dzięki zawartym olejkom. Po zmyciu cera jest wygładzona, miękka w dotyku.






moje dwa hitowe kosmetyki, które kupisz łącznie za 10 zł!






I nawet jeśli nie znalazłaś swoich topowych kosmetyków, nawet jeśli masz problemy z cerą i mimo wszystko wstydzisz się. Błagam, zmyj ten make-up, zrób wersje lekką a pierwszą rzeczą jaką zrobisz po skończeniu treningu to nie wskakiwanie pod prysznic, a zrobienie demakijażu. Ja wiem że wiele kobiet o tym zapomina, albo mówi że nie ma jak tego zrobić na siłowni, czy nie ma na to czasu bo się spieszą gdzieś. Pomyśl ile czasu zajmie demakijaż, a ile doprowadzenie cery do ładu i składu. Sama kiedyś biegałam z podkładem bo się wstydziłam, skończyło się wizytami u kosmetyczki, zabiegami peelingu kawitacyjnego, zabiegami nawilżającymi. Już wtedy dostało mi się po uszach od kosmetyczki, zaczęłam szukać swoich topowych kosmetyków i zmywać ten makijaż jak należy. Poprawa jest duża, jeśli poszłabym do kosmetyczki to jedynie dla swojej przyjemności.








A Ty jak dbasz o swoją cerę podczas treningu? Jakie są Twoje ulubione kosmetyki? Znalazłaś już takie czy może jeszcze szukasz? Te które widzisz u mnie, są szczerze polecane. Nikt mi nie płaci za to, że widzisz te zdjęcia. Lubię dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami, nie polecę nic czego nie lubię.

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajne porady :) Niestety nie znałam większości kosmetyków, ale dziękuję za polecanki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy o tym nie pomyślałam! Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie myślę, że biegając rzeczywiście możemy podrażnić skórę, szczególnie otwarte partie ciała. Bardzo trafny artykuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obserwuję osoby biegające w mieście i zastanawiam się, czy szkody w wdychaniu powietrza ze smogiem nie są większe niż korzyści z aktywności fizycznej. Przy okazji warto zastanowić się, czy podobne kosmetyki nie pomogą w ochronie skóry przed zanieczyszczeniami powietrza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój zestaw tokrem nivea i alantan :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Podczas ćwiczeń mam jedynie z reguły krem nawilżający, nigdy makijażu. Natomiast zaraz po treningu oczyszczam twarz z sebum jakie zdążyło powstać w czasie ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
  7. Juz niebawem planuje rozpoczac regularne treningi i twoj wpis wiele mi ppdpowiedzial jak zadbac o cere

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za dodanie komentarza! Jest mi niezmiernie miło że odwiedzasz mojego bloga i zostawiasz po sobie ślad. Ściskam!

Copyright © 2016 O bieganiu i nie tylko , Blogger