06 września

06 września

O tym co mama powinna...


Zauważyłam że stawiamy sobie zbyt wysokie wymagania, a także przejmujemy się za bardzo opinią innych. Wychodzisz do kina z koleżankami żeby się wyluzować – jesteś wyrodną matką, po co matce wyjścia, idź na bajkę z dzieckiem. Chcesz rozwinąć się zawodowo, iść na kurs, zmienić pracę – najpierw wychowaj dzieci, potem zajmij się sobą. Zmiany lepiej wykonywać od podstaw, małymi kroczkami. Nie przejmuj się tym co mówią inni, każdy ma swoje życie a czym prędzej przestaniesz oglądać się na innych, tym łatwiej będzie zadbać o siebie i swoje potrzeby.




Ile razy postanowisz sobie coś, obiecasz że zaczniesz robić coś nowego lub ulepszonego?


Po chwili przychodzą wyrzuty sumienia z powodu dzieci i rujnują wszelkie plany i postanowienia? Ten głos w głowie mówiący gdzieś po cichu „Nie zostawiaj z nikim dzieci, będą tęsknić”, „Mogłabyś w tym czasie tyle zrobić w domu”, „A po co ci to?”, kontra rozsądek który nakazuje zmienić coś dla siebie. Myślę że ten stan zna wiele mam.

Dlaczego się wymigujesz? Tak! Dobrze przeczytałaś. Wymigujemy się my, mamy, od dbania o siebie. Nasz perfekcjonizm na polu naszego gospodarstwa domowego nie pozwala nam odpuścić czegokolwiek na rzecz samej siebie. Te słowa „tata nie da rady”, „on nie dopilnuje tak jak ja” „głupio mi zostawić dziecko z kimś innym”, „maluch mnie potrzebuje”. Ile razy już to słyszałaś lub mówiłaś?

To wszystko się zgadza. Masz rację. Tata nie zajmie się dziećmi jak TY, bo nie jest TOBĄ. To wcale nie znaczy że robi to źle, tylko na swój sposób. Każda mama, twoja koleżanka, kuzynka czy ktokolwiek inny ma swoje własne sposoby, metody, zabawy dla dzieci. Każdy z tych osób robi to wyjątkowo, więc nie powinnaś mieć obaw. Zamiast wypowiadać nawet w myślach, slow napisanych wyżej lepiej powiedz „On sobie świetnie poradzi” , „Moje dziecko jest bezpieczne” „Dla dziecka to też jest dobre”

Po miesiącach przebywania z maluchem, choćby było ono najcudowniejsze na świecie (a przecież jest!), musimy odnaleźć siebie samą w tym wszystkim. Pomyśl przez chwilę, weź kartkę i długopis. Zapytaj siebie samą: Co robiłam gdy nie miałam dziecka? Co lubiłam robić? Jakie miałam pasje?
A teraz: Co robię dla siebie obecnie? Co lubię robić i kiedy ostatnio to robiłam?

Też to widzisz? Spora część mam zapomina o sobie. Jesteśmy odrębnymi jednostkami, każda z nas jest wyjątkowa i tak powinna się czuć. Nasze dzieciaczki są ważne, nasza rodzina jest ważna. Dzisiejsze tempo życia jest tak szybkie, że tym bardziej powinnaś zrobić coś dla dla siebie. Świat się nie zawali, nikt na tym nie ucierpi, no chyba że marzysz o wyjeździe na kilka miesięcy.

Zacznij teraz – od drobnej rzeczy. Na przykład od ciepłej kawy, wypitej w spokoju, ale powinnaś zakomunikować to swoim domownikom. Powiedz „Mam teraz czas na kawę”, z czasem zobaczysz jak inni od razu się ulotnią. To ma być twój czas, choćby 15 minut. Później dołóż kolejną rzecz – jak maseczkę, małe domowe spa w piątkowy wieczór. Musisz jednak otworzyć się na rodzinę, mówić o swoich potrzebach. Strach ma wielkie oczy, nie zjedzą cię przez tą maseczkę, i nie martw się, przeżyją.


Zatem do boju! Zacznij już dziś, nie odkładaj przyjemności na jutro.



9 komentarzy:

  1. Moim zdaniem każdej mamie należy się chwila przyjemności. I nie powinniście mieć z tego powodu wyrzutów sumienia, w końcu wykonujecie ciężką pracę, jaką jest wychowanie dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj wiem coś o tym. Wysłałam synka do żłobka, na razie na 3 godziny dziennie i już mam wyrzuty sumienia. W tym czasie planuję nadrobić różne zaległości i o ile wcześniej nie mogłam się doczekać kiedy wyślę malucha do żłobka, to teraz trochę mi z tym źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest wlaśnie takie dziwne uczucie, niby bardzo się chcę by mieć spokój a kiedy się go ma to myśli się o dzieciach

      Usuń
  3. W punkt! Ja od 15.09 oddaję Olka na socjalizację do żłobka. Będzie miał 14mcy.
    Duszę się w domu; mam problem, bo mój M o ile jest świetnym facetem to nie umie zająć się synem.
    Olek to cycoholik i tylko mama i mama. Ostatnio byłam sama u fryzjera i raz w tygodniu jadę na zakupy sama- niby niewiele, a róznica duża. Przerwa na kawę i ciastko u mnie jest ok 12- jak ma drzemkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam dzieciątko w tym wieku, również jest bardzo za mną i znam ten ból. Ach do fryzjera by się poszło... :)

      Usuń
  4. Kiedyś miałam wyrzuty sumienia, jak robiłam coś tylko dla siebie, teraz już jestem uwolniona od tego i cieszę się, że mi się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie, zapominamy często o sobie, a przecież szczęśliwa mama to i szczęśliwe dziecko :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 O bieganiu i nie tylko , Blogger